czwartek, 9 czerwca 2011

Niedoszły astronom odchodzi do gwiazd*

                                   …każdy człowiek
                                   pozostawia po sobie jakiś ślad…

z dnia na dzień
kurczył się
coraz bardziej

aż odszedł w stan nieważkości

pozostawił po sobie
znoszone spodnie
wyciągnięty sweter
dziurawe skarpety

dzieci
które dawno go przeklęły
i zawsze kochającą matkę
która wybaczyła mu
ten ostatni lot

odchodząc zapomniał
skafandra i kasku

* wiersz jest kontynuacją mojego poprzedniego
wiersza publikowanego na tym blogu:
* * * (po równi chwiejnopochyłej…)
opatrzonego mottem z „Pijaków” Z. Herberta

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz