…każdy człowiek
pozostawia po sobie jakiś ślad…
z dnia na dzień
kurczył się
coraz bardziej
aż odszedł w stan nieważkości
pozostawił po sobie
znoszone spodnie
wyciągnięty sweter
dziurawe skarpety
dzieci
które dawno go przeklęły
i zawsze kochającą matkę
która wybaczyła mu
ten ostatni lot
odchodząc zapomniał
skafandra i kasku
* wiersz jest kontynuacją mojego poprzedniego
wiersza publikowanego na tym blogu:
* * * (po równi chwiejnopochyłej…)
opatrzonego mottem z „Pijaków” Z. Herberta
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz